Comedy gold v2 1


Żyjemy

Żyjemy, mamy się dobrze, odnajdujemy, bardziej lub mniej, w pourlopowo-macierzyńskiej rzeczywistości (choć bywa, że bardziej nie odnajdujemy, ale kto tak nie ma łapka w górę, czy jak to się teraz pisze w internetach).

Róża chodzi a nawet biega, Milly gada.

Trzyipółlatki wymyślono chyba po żeby gadały, a ich błyskotliwe poczucie humoru i wyczucie języka po to żeby osłodzić całą resztę trzyipółletnego macierzyństwa.

U nas ostatnio co następuje…

***

Osłodzić sobie jesień

Milly ubrała się do pkola. Przyszła po pomoc z rajtuzami, rajtuz jeszcze do końca nie ogarnia, wszystko inne bez problemu. Ubrała się w (poza rajstopami) w dzianinową sukienkę, buty z brokatem i opaskę w róże.

Ja: Milly, wuygodnie Ci w tej opasce będzie w przedszkolu cały dzień? I te buty też nie wiem, pada deszcz, może wolisz kalosze?

Milly: Mummy, noo! It’s autumn. Autumn needs sparkles and flowers!

22835509_10159463612440035_1000054756_n

***

Świeże powietrze

Mam takie dziecko (wróć, plural, dzieci, obie są dokładnie takie same) które nienawidzą się przykrywać. Kołdra mogłaby dla nich nie istnieć. A raczej ok, niech sobie jest, świetnie się na niej trzyma nogi. W pewien niezbyt ciepły wieczór usiłuję nakłonić Mill żeby może spróbowała się przykryć.

Ja: Zobacz córeczko, jak tak deszcz bębni za oknem, nie jest zbyt ciepło, jak przyjemnie się w piżamce po kąpieli zawinąć w kołderkę, przykryć, zapakować, zabrać stos książeczek i sobie czytać w łóżku.

Mill: Książeczki spoko, ale kołderka bleee…

Ja: Ale ja tak lubię, tak się opatulić...

Mill: Ja nie lubię! Ja lubię… (ostentacyjnie wykopując resztkę ciała która była jeszcze pod kołdrą)… FRESH AIR!

***

Tłumaczenie ustne. Freelance.

Dziadek, nabiwszy na widelec rzodkiewkę z sałatki pyta: Milenko, a jak to jest po angielsku?

Milly (bez chwili zastanowienia): Kimbas!

Chyba nie muszę mówić jak teraz cała rodzina mówi na rzodkiewkę?

***

Wyższa matematyka

Mill: Mamo,a  pobawimy sie w sklep?

Ja: Jasne.

Mill: To ja będę sprzedawać a Ty kupować, ok?

Ja: OK.

Mill: OK. Gooood morning, what can I do for you today?

Ja: Poproszę chleb i jakieś warzywa, może pomidorki i ogórek.

Mill: Pjoszę bajdzo.

Ja: Dziękuję bardzo. Ile płacę?

Mill: Dwadzienaście!

***

Skromność

Mill marzy o piętrowym łóżku. Wiecie, takim żeby ona spała u góry a Róża na dole. I koniecznie ma mieć drabinę. Ja tłumaczę jej że są jednak jeszcze trochę za małe na piętrowe łóżko, zwłaszcza Róża jednak.

Mill: Mummy, I really really really want a bunk bed!

Ja: Mill, I told you bazillion times, you’re a bit too little for a bunk bed, and so is Rosie.

Mill: Bum bed!!!!!

Ja: Hahahaha, Milly, bum bed, that made me laugh. You’re so funny.

Mill (tonem jakby twierdziła że niebo jest niebieskie a trawa zielona): I know.

IMG_20170930_154049

***

Siostrzana miłość

Mill do siostry, po przebudzeniu: Józićko moja słodziutka, kjólićku kochany, dzidziusiu ślićny, a cio byś chciała dzisiaj na śniadanko?

***

Matka Boska

Mill: Mamo, ty jesteś boska.

Ja: ????

Mill: No Matka Boska jesteś.

Ja: O co to znaczy że jestem matka boska?

Mill: Yyy… No że umiesz wszystko!

***

Polska język trudna język

Moje ukochane odmiany czasowników:

Bojam się wilka!

Nie chcę tego mać!

Chcę coś słodkiego do jeścia.

I jeszcze ukochańsze anglicyzmy:

Mamo! Połkłaś mnie w oko! (od poke – dźgnąć)

Mamo! Tata mnie zatakował w kołderkę (od tuck in – czyli położyć do łóżka i okryć kołdrą). Nie lubię tooo!

 

A co tam u Was? Jesteście tu jeszcze?

Hawk,

Zu.

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Komentarz do “Comedy gold v2