M12 Impreza urodzinowa z niemowlęciem w tle 23


Trzydziestka! Piękny wiek dla kobiety! Fragment ten przewijał się w wielu życzeniach, które wczoraj otrzymałam. W przeciwieństwie do zeszłego roku, kiedy wszyscy życzyli mi szczęśliwego rozwiązania mającego nastąpić niebawem, w tym roku usłyszałam, że najlepsze dopiero przede mną, że już dużo mogę, a nie wszystko muszę, i że okolice trzydziestki są często ponoć cytowane jako najlepszy okres w życiu przez staruszki które patrzą wstecz.

I wiecie co, poczułam to już dziś, w dzień po.

Mimo tego że kompletnie ostatnio nie ogarniam i zorganizowanie hucznej i dopracowanej we wszystkich szczegółach imprezy której wizję snułam mniej więcej od dwudziestych siódmych urodzin kompletnie mi nie wyszło – było idealnie. Rodzina odwiedziła mnie dopołudniowo z najpiękniejszym bukietem tulipanów ever (Matka Polka: Pięć bukietów musiałam w Biedrze kupić, bo były po siedem sztuk! <3), prezentami w sedno i tortem popełnionym przez Matkę Polkę tak pysznym, że dziś zjadłam kawałek zamiast obiadu. Do tego dwa dni wcześniej napisałam do przyjaciół żeby wpadli na wino i pierogi (w ilości hurtowej, dostarczone przez Babcię Pra, najlepsze na świecie), bez spiny, w końcu środek tygodnia. Myślałam że wielu z nich będzie zalatanych, więc albo rzeczywiście wpadnie na chwilkę albo w ogóle oleje sprawę co było by w moim odczuciu zupełnie zrozumiałe. I wiecie co? Wszyscy przyszli (poza P., który musiał jechać w niespodziewaną delegację do Poznania, a argument że przecież są moje urodziny okazał się średnio istotny dla jego szefa). Co więcej, nie chcieli wyjść. Jest jak za starych czasów, cudownie! – powiedziała B., a ja nie mogłam się z nią nie zgodzić, bo czułam dokładnie tak samo. Poza tym, że lepiej, niż za starych czasów, bo z Mill. Jak robi się imprezę last-minute z niemowlęciem w tle?

1. Nie gotuje się. Catering, pomoc rodziny – cokolwiek co u Was wchodzi w grę. Ja miałam tort od Matki Polki i drugi od A., przyjaciółki prowadzącej najulubieńszą z moich kawiarni czyli wielokrotnie wspominany na blogu Byfyj. Do tego przyniesione przez K. bagietki z francuskiej piekarni, upieczony przez Matkę Polkę w ramach treningów przedwielkanocnych pasztet (zresztą, o pasztecie na imprezach to ja mam tyle anegdot że musiałabym osobnego posta napisać!), sery których przygotowanie polega na wyjęciu na deskę więc nie jest czasochłonne i do tego wcześniej wspomniane pierogi od Babci Pra. Wino (w zapasach jeszcze sprzed ciąży plus dodatkowe dostane w prezencie), herbata i kawa w zaopatrzeniu stałym.

2. Krzesła. Robi się zapas. U nas na stanie codziennym są trzy krzesła + krzesełko do karmienia (w które – no offence – ale żaden gość się nie zmieści). W garderobie stoją kolejne trzy, więc zostały na ten wieczór przyniesione. A koniec końców i tak posiłkowałam się jeszcze kilkoma dodatkowymi z balkonu.

3. Pamięta się, że goście przychodzą do Was, a nie na inspekcję. Nie wiem czy porządek był hiperidealny – Małgosia Rozenek pewnie by coś znalazła. A nawet jeśli nie było kurzu, to obecność niemowlęcia w domu chcąc powoduje lekki nieogar. Ktoś kiedyś napisał że sprzątanie przy dziecku to jak odśnieżanie w trakcie śnieżycy. I dokładnie tak jest! Przebolałam więc te klocki, Kubusie Puchatki i książeczki na macie. Życie.

4. Wyznacza się zastępcę gospodarza. Jeśli nie ma Waszego ekwiwalentu Towarzysza Męża (a Towarzysza Męża nie było bo czwartek to jego najgorszy dzień w który pracuje od 8:00 do 21:00. Kiedy wrócił naturalnie przejął rolę gospodarza, ale póki go nie było siłą rzeczy nie mógł) prosimy najlepszego z przyjaciół o pomoc w ogarnianiu reszty gości w razie gdybyśmy musieli ogarniać niemowlę (a będziemy musieli – nocniki, kąpiele, karmienia, te sprawy). Jeśli mamy wyluzowanych gości gospodarują się sami. I cieszmy się z tego zamiast martwić!

5. Bawi się dobrze. Oczywiście, jest to związane z gośćmi. Ale myślę, że podobnie jak ja, macie ochotę spędzać ten dzień w towarzystwie przyjaciół z prawdziwego zdarzenia, a nie nadętych znajomych dookoła których trzeba nie-wiadomo-jak skakać a koniec końców i tak usłyszymy gdzieś później przypadkiem od kogoś jak to fatalnie wyglądaliśmy lub mieliśmy kiepskie jedzenie/playlisty i inne tego typu rewelacje. Goście idealni są dzieciolubni, więc bez problemu bawią się z niemowlęciem, kiedy my podgrzewamy pierogi (no po prostu nie silmy się na czterodaniową kolację rodem z Masterchefa – to może jak dzieci będą już na tyle duże żeby wyeksmitować je do dziadków. Albo nawet kiedy nie podgrzewamy pierogów – bo po prostu to lubią. My krążymy, gadamy, dokarmiamy dziecko i luzujemy. Mill zjadła mój trochę mojego tortu (tak, z czekoladą) i świat się nie zawalił. Była zadowolona i uśmiechnięta. I nie chciała spać, bo jak tu spać, skoro tyle się dzieje.. party girl jak nic! Ale w końcu grzecznie przeprosiłam gości, poszłam ją wykąpać i uspać (ze dwie godziny później niż zwykle, szaleć to szaleć). I poszło! I spała ładnie kiedy my jeszcze gadaliśmy a ja dekadencko wypiłam pół lampki wina.

***

Dziś nie zrobiłam makijażu, ubrałam buty do biegania w kombo z eleganckim płaszczem i zupełnie nie przejmując się tym jak wyglądam zabrałam Mill na długi – już lekko wiosenny – spacer. Naprawdę poczułam że dużo mogę, a nie tak dużo muszę. I że trzydziestka to naprawdę najpiękniejszy – jak dotąd – dla mnie czas.

A u Was jak tam? Przed? Po? Też czujecie podobnie? Też macie takich fantastycznych przyjaciół? Też lubicie takie luźne imprezy czy jednak musi być wszystko pozapinane na ostatni guzik?

Ściskamy,

z&m

 

DSC_0118 DSC_0126 DSC_0128 DSC_0131 DSC_0135 DSC_0140

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

23 komentarzy do “M12 Impreza urodzinowa z niemowlęciem w tle

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Dzięki! Oczywiście pokazuj a i ja już do Ciebie zaglądam! Pozdrawiam i życzę wspaniałej imprezy synkowo-urodzinowej. Milly roczek już w niedzielę #omamo!

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Tak tak, bo stół był pełen wspaniałości. Choć przygotowanie z mojej strony minimum 🙂 A te zdjęcia, mimo że ciemne (ale uwaga – Towarzysz Mąż w ramach dodatkowego trzydziestkowego prezentu zamierza kupić mi flasz z prawdziwego zdarzenia więc już nie będą takie ciemne:), też lowam 🙂 <3

  • Instytut Doświadczeń

    Jak wiadomo, 30-kę mam za rok, a mentalnie w tym roku, także osobiście przeżywam Twoje urodziny 🙂 Super wyglądacie z Mill na zdjęciach, radośnie, jakbyś w momencie wejścia przyjaciół odpoczęła, odmłodniała, wszystko razem i jeszcze więcej. Czego więc można Ci życzyć, jak nie takich właśnie chwil więcej i więcej?

    A z imprezami to wiesz, nie ma recepty, jak robić to z niemowlęciem. Jedni będą się spinać i szorować wszystko jak na test białej rękawiczki, inni nie – i nie sądzę, żeby zależało to od statusu dzieci. Fajnie, że u Ciebie ważniejsi są goście, a nie mieszkanie. Ja ciągle nie mogę uwolnić się od reżimu miotełki do kurzu, ale ja się nie liczę, bo w urodziny mieliśmy się świetnie: ja i moja nerwica natręctw 😉 Ale pogadamy za tydzień, kiedy zrobię już swoje roczkowe-Polkowe party na 27 osób na pełnym luzie i spontanie 🙂

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Tak, tak, Twoja ‚trzydziestka’ oficjalnie przechodzi do historii do opowiadania zalatanym 🙂 Dziękuję za życzenia (wspaniałe i mam nadzieję że się spełnią) i komplementy. Pozostaje mi życzyć Ci tego samego zwrotnie, dodatkowo uwolnienia się od reżimu miotełki do kurzu i zdecydowanie powodzenia z party na 27 osób :O Nasz roczek będzie mieć mniej niż połowę Twoich gości, co ja robię nie tak? :))))

  • kejt

    Sto lat, dłuższej doby, nadprzyrodzonych zdolności ogarniania nieogarnialnego, spełnienia marzeń i czego, sobie tam życzysz. Fajnych masz znajomych i fajne masz życie, c’nie :))) tego się trzeba trzymać

    U nas najpierw Hanka w maju roczek, a potem w lipcu moja trzydziecha, ciekawe, czy będę mogła choć kielicha wychylić:)

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Och dziękuję, dziękuję, co za fantastyczne życzenia! ‚Fajnych masz znajomych i fajne masz życie, c’nie :)))’ – C’TAK!!!!!! :)))))
      Hhehehehe, ja wypiłam pół lampki wina i wierz mi – to najlepsze wino jakie w życiu piłam – przynajmniej takie miałam wrażenie. Wino to tak naprawdę jedyne, za czym tęsknię karmiąc piersią. Ciekawe czy na Twoje urodziny uda mi się powtórzyć wyczyn? :>

  • radoSHE

    Znajome twarze na zdjęciach!
    Torty takie, że odpływam!
    I jeszcze raz 100 lat!
    Urodziłaś się tego samego dnia, co mój Tata, tylko 55 lat później 😉
    Buźka!

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Tak tak, wiem że znajome – oczywiście i temat ‚skąd znasz radoSHE’ się przewinął 🙂 /bo ona jest taaaaaaaka łaaaadna, i taaaaaka fajna!/

      Dziękuję za życzenia i najlepsze dla taty również! (osiemdziesiate piąte urodziny taty?! wow, jakże zacne!)

      Buźka zwrotna! x

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      <3
      PS. Niezorientowanym wyjaśniam - serduszko to test Towarzysza Męża czy można opublikować komentarz bez wpisywania witryny i maila - i można. Więc dobra wiadomość dla hejterów i tych, co nie lubią wpisywać pierdyliarda danych przed opublikowaniem komentarza - anonimy ciągle działają.

  • vladulove

    Wszystkiego co najlepsze zatem!Ja juz 2 mce po..i zgadzam się ze to najpiękniejszy czas ever,bo od 10 mcy z synkiem.A jeśli chodzi o świętowanie to zdecydowanie bez spiny i na luzie byle ze wspaniałym towarzystwem!
    Ps.torty wyglądają oblędnie smakowicie.
    Pozdrawiam z Bielska
    Daria

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Dziękuję za życzenia i pozdrawiam zwrotnie z trasy Katowice-Warszawa:) I oczywiście synkowo-wiekowo gratuluję też, a jak! 🙂

  • Marta i Jula

    100 lat kochana 🙂 i duzo duzo dzieci takich ślicznych jak Milenka 🙂
    Ja swoje 30 urodziny bede świętowac za 2 lata, ale 12 marca mojemu mężowi stuknie 30 😛
    Podrawiam