M13 Buty buty buty buty 16


Od kilku dni Mill ma totalną zajawkę. Jej słownik nie jest szaleńczo bogaty, mówi, jak na dwujęzyczne dziecko przystało ‚nie’ zamiennie z ‚noł’ oraz ewentualnie ‚tiaaaaaaaa’ potakując głową przytakując na pasujące jej pomysły. Z przewagą nie/noł jednak. Poza tym ‚tata’ i ‚mama’ używane naprzemiennie bez względu na płeć rodzica. I jeszcze w akcji jest również doskonale znane mamom wszystkich okołoroczniaków ‚toooo’ które w wolnym tłumaczeniu znaczy ‚chcę to, już, natychmiast, daj!’. W połączeniu z odpowiednią gestykulacją może też znaczyć ‚weź to/połóż tutaj/nie, nie tutaj, tu’ i milion innych rzeczy. Ostatnio wytłumaczyła używając mi jedynie ‚nie’, ‚tiaaaa’ i ‚toooo’ że mam włożyć Georga (znacie Georga braciszka Peppy?) do Tuli i go nosić (dygresja: post o Tulach się pisze. Naprawdę, pisze się już ze dwa tygodnie. I nie umie się skończyć. Ale będzie na pewno niebawem, ale opornie mi idzie jak nie wiem, buuu), a Dzidkowi że ma jej podać leżącą na huśtawce drewnianą fujarkę. Taka sprytna, o!

Ale ten podstawowy repertuar od paru dni został powiększony o jakże znamiennie słowo ‚BUTY’. Używane w kontekście butów, ale nie tylko. Od rana do nocy ‚Buty buty buty’. I tak, wiem że ciocia Magda-Logomatka twierdziłaby że to tylko sylaba (i zapewne miałaby rację), ale Towarzysz Mąż trzyma się wersji że po prostu w mamę się wdała. Bo co lubi mama? Buty buty buty buty! (choć ostatnio tego w ogóle nie widać bo przez dziewięćdziesiąt procent czasu chodzę w płaskich melliskach mimo tego że wyboru w mojej butowej kolekcji akurat nie brakuje)

A jak wygląda sytuacja z butami Mill? Ano, jako że zaczyna chodzić (to znaczy chodzi, wszędzie, ale jednak nie sama – pchacz/taboret z ikei/rączki względnie jedna rączka zawsze muszą jeszcze być) to inwestycje w buty poszłyyyy…. No poszły!

1. Ekotuptusie

Ciągle w łaskach. Uwielbiam je do tego stopnia że kupiłam drugą parę i jeszcze kolejną w większym rozmiarze na czasy kiedy wyrośnie z tych, co ma. Nosi je Mill codziennie, cały czas, podomowo są najlepsze. Kochane, polecane, eksploatowane mocno, a zużycia ciągle brak (choć bardziej wytrwali od nas użytkownicy mówią że następuje, ale Mill jeszcze ich nie zajechała). Do tego w przyzwoitej cenie czterdziestu złotych, co w porównaniu z pozostałymi butami Mill jest ceną naprawdę w porządku. Zwłaszcza jeśli ją przełożyć na stosunek ceny do częstotliwości użytkowania. Pięć gwiazdek.

2. Naturino Falcotto

Cudowne, cudowne, cudowne buty do nauki chodzenia! Mają wszystko co mają mieć i do tego wyglądają przepięknie. Z najwyższej jakości włoskiej skóry. Niestety, kosztują też tyle co najwyższej jakości włoska skóra. Za swoje buty tyle nie płacę. Na stronie zalando poniżej dwóch zielonych banknotów tej firmy nie kupimy nic.

Ale…. Nie upadłam jeszcze na głowę. Nie ma, po prostu nie ma takiej możliwości żebym wydała tyle pieniędzy na buty dla niemowlaka który zaraz z nich wyrośnie. Ale dobra wiadomość jest taka, że mam dziecko małostope i cudowny blogerski kontakt w pobliżu TKMaxxa, i tym sposobem nabyłam za ułamek tej dzikiej ceny dwie pary przepięknych bucików w szalonym rozmiarze 18. Które, dodajmy, były na początku trochę za duże, spadały, a ja wkurzałam się że wywaliłam kasę na buty które nie działają. Cóż, teraz, kiedy dorosły do właściwego rozmiaru są super. Pod warunkiem że raczkujące dziecko nie zdziera z nich czubków, zamiast chodzić na dwóch nogach i wyglądać (a i tak bywa). Spełniają swoje zadanie butów wyjściowych i bardzo się z nimi lubimy.

3. Emel

Nie wiem czy tą firmę trzeba komukolwiek przedstawiać. Polska, więc od razu na plusie. Do tego cudowny dizajn, świetne materiały, etyka pracy i brak wykorzystywania małych chińskich rączek do produkcji małych polskich bucików. Poza tym wszystko co pierwszy but ma mieć, odpowiednie atesty, podeszwy, i inne szmery-bajery. Cena, podobnie jak w przypadku Naturino, niezbyt zachęcająca. Za to dwa zielone banknoty, z biedą, ale nam powinny wystarczyć. Aua!

Mill w swojej kolekcji (tak, tutaj wstawiamy szafiarski sarcasm sign) dwie pary – jedne dostane od Olgi (bo Polka już wyrosła) na wypróbowanie przed wydaniem kosmicznych pieniędzy na obów niemowlęcy, a drugie funkiel-nówki nieśmigane przez matkę czyli mnie wylicytowane na allegro za całe 57 złotych. Biorąc pod uwagę że to mniej niż 1/3 ceny rynkowej fakt że były zrobione w 2012 nie obszedł mnie całkowicie. Zresztą, nigdy nie należałam do maniaków nowych kolekcji, z lubością wybierałam rzeczy które mi się podobają w outletach i na wyprzedażach i nie miałam z tym problemu. Nie wiem więc czemu miałabym mieć problem z podobnym potraktowaniem butów dla toddlera.

Szkopuł z Emelkami w szafie Mill polega na tym, że są one w rozmiarze 19 więc zdecydowanie są jej jeszcze za duże. Póki co więc leżą i wyglądają. Pewnie późnym latem do nich dorośnie.

4. George At ASDA

Jedyne ‘buty’ które są uberdziewczyńskie. Dostane na chrzciny rok temu, w końcu rozmiarowo w miarę dobre. Róż, kwiatuszki, zwierzątka, obłęd. Do chodzenia się nie nadają absolutnie, za to z sukienką na roczku wyglądały ładnie. Jak do tej pory to jedyny raz kiedy je ubrała, ale nie wykluczam recydywy przy okazji jakiejś imprezy i Milly w wózku lub w Tuli.

 

A Wasze dzieciaki, w czym śmigają?

Ściskamy,

z&m

 

DSC_0257


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

16 komentarzy do “M13 Buty buty buty buty

  • Kasia

    Szkoda tylko, że te malutkie buciki kosztują taki majątek! Sama często kupuję buty – butów i torebek nigdy nie za wiele! Widzę jednak różnice cenowe mimo,że dziecka but jest dużo mniejszy – może dlatego, ze wymaga więcej pracy? Nie mam pojęcia. Butki sa przesliczne – moim dzieciom też kupuję porządne skórzane

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Dzięki! Pierwsze Emelki już mamy, tylko noga musi do nich jeszcze trochę urosnąć 🙂 Póki co z Falcotto Naturino też jestem bardzo zadowolona i polecam! 🙂

  • Mama Chrzestna Mill

    Ech,te matki i corki i ich milosc do butow…pamietasz jak moja Ola z pelna powaga powiedziala „mamo,a jak umarniesz to zostawisz mi wszystkie swoje buty?…..”…………. corenko,dla ciebie wszystko:)

  • Ruby Soho

    Spieszę donieść że w TK MAxx ostatnio *(kilka dni temu) widziałam sporo sandałków Naturino Falcotto.
    Bardzo ładnych. Rozmiary 18-19, więc na Kropkę jak zwykle nic. TK Maxx naprawdę daje radę jeśli chodzi o buciki dla dzieci, pod warunkiem,że trafimy w rozmiar. Trzeba zaglądać! Ale warto bo można kupić fajne buty świetnej jakości za ułamek ceny rynkowej.

  • Mama Pana Adama

    Niezła kolekcja jak na małą dziewczynkę:) ja też jestem zdania, że na butach dla dziecka nie można oszczędzać. My też już mamy pierwsze – Gucie;) jesteśmy mega zadowoleni i już od tygodnia się zbieram z postem o nich i wciąż zebrać nie mogę:)

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      No niby niezła kolekcja ale jakby poczytać to de facto wcale nie taka wielka, bo obejmuje kilka rozmiarów i przeznaczeń 🙂

  • Magda

    Ale kolekcja! Ja jestem matka-minimalistka bardzo zdecydowanie i na razie zamiar jest taki, że jeden rozmiar = jedna para. No ale zobaczymy. A co do sylab. Po moim poście-wyznaniu (że mam to przekleństwo)… odpuściłam! Serio! Coraz rzadziej dopatruję się spiskowych teorii,a coraz częściej nadinterpretuję i jest mi z tym weselej. Np. wczoraj Natka po obudzeniu się ujrzała nocnik i z pełnym przekonaniem (po 3,5-sekundowej analizie umysłowej widocznej na twarzy) powiedziała pierwszy raz co innego niż standardowo. Powiedziała KU! No czyż to nie znaczyło „o, mamo, tam stoi mój nocnik, na który robi się kupę, prawda?” 😀

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Magdaaaa…. jakbym siebie słyszała! Też minimalistycznie planowałam kupić 1 rozmiar = jedna para. Ale kiedy okazało się że 2 pary Falcotto kosztują mniej niż jedna Emelków które miałam na celowniku to wzięłam obie (bo czerwone lakierki totalnie skradły moje serce, ale gryzłyby się z różowymi rzeczami w szafie Mill, więc chciałam jeszcze coś co się nie będzie gryzło… Yyy… Nie traka minimalistka, wychodzi na to, bo wystarczyłyby te niegryzące się z różowymi… Ale te czerwone lakierki, no sama widzisz, obłędne są!) a reszta jest innego przeznaczenioa (po domu) lub w większym rozmiarze. Dwie pary ekotuptusiów też muszą być na stanie bo…yyyy… jedne się permenentnie gdzieś zawieruszają 🙁