M13 Matka Piaskownicowa – to ja! 17


Myślałam że mam jeszcze czas. Tak z rok co najmniej.

Uwielbiałam chodzić na długie spacery z wózkiem ze śpiącym lub kontemplującym niemowlakiem. Potem niemowlak stał się coraz mniej śpiący, coraz bardziej kontemplujący, a obszerna ukochana przeze mnie i niemowlę gondolka ustąpiła miejsca dużej a potem małej spacerówce. No i niemowlę przestało być niemowlęciem a stało się dużą (choć malutką!) dziewczynką. Spacery też zmieniły specyfikę – zrobiły się coraz dłuższe czasowo i coraz krótsze dystansowo.

Przecież liście trzeba pooglądać. Ba, pomacać. Z wózka trzeba wyleźć, a skoro na dwóch nogach jeszcze nie bardzo (choć zdarza się popchać wózek przez kilka metrów) to trzeba niemowlę/nie-niemowlę nieść (ave, Tula!). Gadamy sobie na tych spacerach, ale jednak zostajemy w bezpiecznej odległości (czytaj – nie spacerujemy już dziesięciu kilometrów i dłużej) bo bunt/ryk/kupa/jedzenie (mleko spacerowe czasem nie wystarcza, a mało czego tak nie lubię jak karmić nie mlekiem w terenie, zwłaszcza przy pogodzie takiej niepewnej, kiedy nie zawsze przebranie maksymalnie utytłanego od stóp do głów dzieciaka ). Kiedy dochodzimy do punktu strategicznego – placu zabaw – jest ryk. Jest paluszek w ruchu i jest ‚TO TO TO TO TOOOOO’ i nie ma zmiłuj. A jeśli są też inne dzieci to już w ogóle nie ma zmiłuj!

Co więcej – mamy też plac zabaw pod oknem. Dokładnie pod oknem, widok na niego mamy. A plac zabaw, jeśli spojrzy dwa piętra w górę, ma widok na już-nie-niemowlę z rozpłaszczonym na szybie nosem, rękami uniesionymi do góry (względnie walącymi o szybę) i otwartą buzią. Jeśli dwa piętra niżej dochodziła by fonia, zapewne plac zabaw słyszałby też melodramatyczne ‚TO TO TO TO TOOOOO’. Co zrobić, z reguły wsuwam baletki, z wieszaka przy drzwiach zabieram worek pełen zabawek do piaskownicy i mknę na dół z nie-niemowlęciem na rękach (bo to tak blisko że bawet Tuli się nie opłaca zakładać).

A tam cuda. Są huśtawki, zjeżdżalnie, zdejmowanie czapek swoich i cudzych, walki o zabawki, przybijanie piątek. Poznawanie, gonitwy na czworakach (Milly) i uciekanie na nogach z reguły dwóch (pozostałe dzieci – a mimo to często 1:0 dla Milly!). Są pogawędki z mamami/babciami/nianiami we wszystkich językach jakie znam (czyli polski, angielski i hiszpański, ale rodzice są też z Korei/Japonii/Portugalii i Białorusi, takie międzynarodowe osiedle mamy. Jest zaczepianie innych dzieci, są uśmiechy, są płacze. Z przewagą tych pierwszych, na szczęście. I płacze też nie są w wykonaniu mam. Dzieci za to nieodmiennie płaczą kiedy mamy ordynują odwrót do domu. Za moich piaskownicowych czasów było tak samo. Ale znaczy to chyba tylko tyle że się świetnie bawią.

I wiecie co? Pierwszy raz w dorosłym życiu, dzięki córce, poznaję moich sąsiadów. Przynajmniej tych dzieciatych.

I wiecie co jeszcze? Bardzo jest to fajne. Mam poczucie społeczności lokalnej (choć określenie to nijak nie idzie w parze z bardzo mieszaną narodowością rodzicielsko-dziecięcą). I dobrze mi z tym.

I nawet, po cichu, cieszę się już na jutrzejsze ‚TO TO TO TO TOOOOO’.

Bo to że nastąpi jest pewne niczym śmierć i podatki.

—-

A Wasze dzieciaki jak? Też tak szaleją placo-zabawnie?

Ściskamy,

z&m

 

DSC_0373

11133877_10152783960759013_7336467923484199081_n

DSC_0363

11158199_10203996898022207_2123251512_n

DSC_0374

DSC_0355

10721247_10203996896862178_473960884_n

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

17 komentarzy do “M13 Matka Piaskownicowa – to ja!

  • Ilona

    No niestety wszystko co dobre szybko się kończy 😉 Ja tez uwielbiałam te długie spacery, dzieciatko sobie spało aja wedrowałam i cieszyłam się spokojem i odpoczynkiem psychicznym, ale te czasy się już dawno skończyły teraz dojście do sklepu i zrobienie zakupó to osiagniecie, bo sa ucieczki i interesowanie się wszystkim, a plac zabaw te mamy pod oknem wiec nie ma wyjścia na dwór żeby go ominąc, więc doskonale Was rozumiem 😉

  • Donna L.

    co Ty masz Dziewczyno z tą wełnianą czapą u dziecka? Ciekawe czy jakbyś Ty była prawie na plaży czy fajnie by Ci było jak u Czuwańców? Nie umiesz pojąć ze dziecko w dodatku takie malutkie powinno mieć wywietrznik? Dziwne masz podejście.

    • Mama Juniora

      Droga Donno L. a czy wiesz z kiedy jest to zdjęcie ib ile było wtedy stopni na dworzu? Skąd wniosek że -plaża była’ , hę? Ja tam na tych zdjęciach widzę przynajmniej cztery różne stylizacje, więc to zapewne różne wyjścia do piaskownicy z różnych okresów.

      • Donna L.

        @Mama Juniora – na dworze, nie na dworzu. Po drugie – to taki „inside joke” (por. komentarze do wpisu „Real life”). Wiem, że głupi, ale nie mogłam się powstrzymać:P

        • Anonim

          Wcale nie głupi, bardzo śmieszny nawet, tylko Mama Juniora pewnie jak ja nieopatrznie przeczytała i pomyślała że ten poprzedni komentarz też był Twój, co zresztą ja umieściłam równie nieopatrznie na moim fejsbuku (ale pokajałam się, noooo) i zasugerowałam że wiesz, Ty to mistrz hejtu. A to nie mistrz hejtu tylko ciętej riposty:) Także ten, mea culpa! I proszę o wybaczenie! A jak nie to myślę na Ciebie Annę Maruszeczko:D

          • Donna L.

            No przeca uwielbiam Was, dlatego tak tu przyłażę i wtryniam się na trzeciego/czwartego/dziesiątego. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz:*

  • Marta i Julia

    He he dobrze ze ja nie mam blisko plac zabaw bo moja ciagle by siedziała w oknie i by wymuszała ze chce isc… ale jak tylko zobaczy plac i dzieci to juz w wózku spokojnie nie usiedzi. Wtedy to juz tylko wózek pusty pcham a Julka mi ucieka …..Zjeżdzalnia najlepsza 🙂 Milenka zadowolona:-)

  • Ruby Soho

    Fajny macie ten plac zabaw na osiedlu. Musimy przyjechać i obczaić go na spokojnie z całą bandą naszych stworów 🙂
    Proponuję kubki termiczne i dobrą kawę. I mężów do nadzorowania dzieci 🙂

  • Magda

    Co to za keep dry na pupie? Jakieś specjalistyczne aka funkcyjne gacie do piaskownicy?
    Ja poluję na huśtawkę. Mamy full placów zabaw, a tylko jedna huśtawka niemowlęca, zawsze zajęta. Wkrótce też otworzę nowy sezon życiowy pt. piaskownica! Ach!

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Hahhahah, Magda, ‚gacie funkcyjne do piaskownicy’ – byłyby cudowne 🙂 Ale to zwykłe szorty, po moim chrześniaku, w rozmiarze 3-6 miesięcy nomen-omen, a ‚keep dry’ odnosi się chyba do… yyyy… keepowania dry z drugiej strony pieluchy 😀

      Nowy sezon życiowy pt. piaskownica polecam! 🙂

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Z dnia na dzień robi coś nowego niesamowitego! Taaaaka jest duża i samodzielna, ach ach! 🙂 Z czupryną bym nie przesadzała, ale widzę światełko w tunelu 😀