M14 Tula: poradnik dla początkujących. Część I: rodzaje Tul. 16


W skrócie – co to jest?

Tula to nosidełko ergonomiczne. Ergonomiczne, czyli takie, które sprawia, że kręgosłup dzidziusia się nie wygina tak jak nie ma, dysplazja stawów biodrowych się nie pojawia, ustrojstwo nie wrzyna się w newralgiczne miejsca wewnętrznej strony małych udek, a za to jest przytulnie, wygodnie i zdrowo. Nosidełko dla dzieci siedzących samodzielnie, czyli nie, wbrew zaleceniom producenta, niemowlaków, bo dla tych tylko chusta. Sama nosiłam Mill kiedy jeszcze nie siedziała (we wkładce dla niemowlaka), ale drugi raz, mimo że to uwielbiała, bym tego nie zrobiła i nauczyłabym się tej cholernej chusty (sorry chusto-dziewczyny, podziwiam Was podziwem absolutnym, ale mnie motanie zwyczajnie przerosło). Nie mniej jednak dla dzieci samodzielnie siedzących to cudowne, banalne w obsłudze ustrojstwo wyglądające jak plecak, które możemy nosić z przodu lub z tyłu (na klacie lub na plecach, to znaczy), ale nie przodem do świata, bo to krótka droga do kręgosłupowych problemów, których dzieciakom na starcie serwować nie chcemy. Dziś na tapetę idą rodzaje Tul, czyli tylko i wyłącznie tego konkretnego nosidła i żadnych innych.

Rodzaje Tul

Tu posłużę się genialnym obrazkiem ze strony producenta. Idealnie ilustruje wszystkie rodzaje nosideł. Z tym że środek (panel) ‚half’ powinien być taki kolorowy jak ‚full’ (bo na obrazku niczym się nie różni od semi, a różni się zasadniczo). I tak mamy:

1977690688

1. Tula canvas czyli taka klasyczna tula uszyta z bawełnianego płótna, w najbardziej przystępnej (choć i tak z kosmosu!) cenie, dostępna cały rok, choć wzory zmieniają się co sezon. Ale tula canvas to nie tylko jeden typ, wszak mamy:

1.1 Tula canvas gładkie – czyli prosta, bez udziwnień, gładka jednokolorowa Tula. Dobra dla mam (i tat!) lubujących się w kolorowych i wzorzystych ciuchach, coby się nosidło z nimi nie pogryzło. Obecnie dostępna czarna i beżowa.

1.2 Tula canvas gładkie naszywane – z haftowanym pojedynczym wzorem, czarnym bądź kolorowym, na gładkiej Tuli. Cena lekko wyższa od niehaftowanych, bo to haftowanie pracochłonne jest. Na przykład taka przepiękna hot air baloon poniżej. Piękna, no piękna, no.

1.3 Tula canvas z wzorem – czyli Tula, gdzie canvas sam w sobie jest we wzór, jak na przykład Grey Zig-Zag Olgi, który użytkowałyśmy z Mill z miesiąc. Bardzo fajny wzór, dodam, choć Mill pierwszego dnia wsmarowała w niego truskawki :/

1.4 Tula canvas z wzorem na materiale – czyli taka Tula, która jest we wzory, owszem, ale te wzory nie są bezpośrednio na canvasie, tylko wszyte dodatkowo – czyli łopatologicznie rzecz ujmując to tak jakby do gładkiej bluzki doszyć aplikację. Tak jak nasze ś.p. Ukulele albo obecne w użyciu Czachy. I tu też mamy dwa typy, choć obecnie w sprzedaży został tylko jeden:

  • Z ramką – kiedy dookoła materiału ozdobnego z każdej strony widać canvas
  • Bez ramki – czyli jedyny obecnie produkowany (ale może się to w każdej chwili zmienić, Tula już tak ma że nigdy z nią nic nie wiadomo) typ, gdzie canvas obejmuje cały przedni panel.

Tula11

Typy Tul Canvas. Poza Milly i mną reszta Tul prezentowana przez panie ze strony producenta (w tym założycielkę i właścicielkę firmy, choć ją akurat najmniej widać, ale o tym – może – w innej części)

  • Tula WC czyli niefortunny skrót od angielskiego ‘wrap conversion’ oznaczający przeróbkę chusty na nosidło. Jednym słowem Tula WC to Tula uszyta z chusty. Bardzo kontrowersyjna, dodam, bo jej ceny są astronomiczne,a i dostępność (mimo ceny) pozostawia wiele do życzenia (i jeśli ktoś myśli że 465PLN – bo tyle obecnie kosztuje podstawowa Tula canvas – za nosidełko dla dziecka jest absolutnie nie do zaakceptowania, to jak usłyszy cenę WC, na które, dodajmy, nie starczyło by becikowe, to chyba by padł i nie powstał. Mówiąc szczerze sama miałam ochotę paść i nie wstawać i klupać się w czoło, jak to się robi na Śląsku w celu pokazania że ktoś chyba na lekko zwariował, kiedy pierwszy raz usłyszałam o Tulach WC ale oczywiście jako że tylko krowa nie zmienia poglądów zamiast klupać się w czoło upłynniłam trochę oszczędności na czarną godzinę i w owe WC zainwestowałam, ale o tym zaraz).

Ile kosztują chusty wiedzą chustomaniaczki doskonale. Ja, mimo że chustomaniaczką nie zostałam (nad czym ubolewam do tej pory!), wiem mniej doskonale, ale cośtam mi się jednak o uszy obiło. Sploty skośno-krzyżowe i inne cuda, nie znam się na tym, ale wiem że kosztuje (a jeśli chcecie uzupełnić swoją wiedzę – a raczej jej brak – chustową – to tak na marginesie polecam Wam cudowny i prześmieszny post Mamy Juniora o chustowym slangu). Siłą rzeczy Tula zrobiona z chusty też kosztować musi, wiadomo, że jeśli surowiec drogi to i produkt finalny też będzie drogi. Złoty pierścionek zawsze będzie droższy od pozłacanego, a pozłacany od takiego, który tylko kolor ma złoty, a obok złota nawet nie leżał. Tym samym Tula tak zwane Full WC – czyli w stu procentach wykonana z chusty, kosztuje po prostu dużo (czyli +/- 1200PLN). Mamy jeszcze Half WC (i tu analogia do pierścionka jest jak najbardziej na miejscu), gdzie przedni panel jest cały z chusty, a reszta – czyli pas biodrowy i szelki – z canvasu. Jest ona tylko odrobinę tańsza od Full WC (czyli +/-1000-1100PLN wciąż trzeba liczyć) i Semi WC gdzie cena ciągle jest mocno wysoka, a chusta jest użyta jedynie ozdobnie, bo jest wszyta na canvas, podobnie jak materiał niechustowy w klasycznych canvasach (ale dawno już takiej nie widziałam. Możliwe że nie cieszyły się jakimś dzikim powodzeniem, bo kto przy zdrowych zmysłach zapłaci za chustę pełniącą li i jedynie funkcję estetyczną to nie wiem).

No i tu dochodzimy do dostępności. W przeciwieństwie do pierwszego typu Tuli (czyli canvasu) Tule WC nie są dostępne w stałej sprzedaży. Szyte są w krótkich seriach, czasem po kilka sztuk li i jedynie. Kilka razy w roku następuje tak zwany wypust, kiedy na stronie producenta nosidła się pojawiają. I znikają. Bardzo szybko znikają!

Wypusty

Wypust ma miejsce na stronie producenta danego dnia o danej godzinie. A skąd się o nim dowiedzieć? Ano – najlepiej być członkiem zamkniętej grupy na facebooku ‘Nosimy w Tula’, (która swoją drogą bardzo fajną grupą jest, a zapisanie się nie jest trudne) gdzie wypust ogłaszany jest z kilkudniowym wyprzedzeniem. Data, godzina, czas, start. Śmiało stwierdzę że przypadkowo nie ma szans kupić WC na wypuście, bo Tule znikają w oka mgnieniu. Na poprzednim wypuście po 7 minutach już było pozamiatane, nic nie zostało. Do samego wypustu nie do końca wiadomo jakie będą wzory (przy ogłoszeniu pojawia się kilka, ale nie wszystkie) więc ciężko nawet zapolować na coś konkretnego. Mój instynkt łowcy skusił mnie do polowania, i co prawda moja pierwsza opcja zniknęła mi z koszyka w oka mgnieniu, ale udało mi się dostać coś, na co się nie zasadzałam początkowo, a teraz mnie zachwyca. Ale o tym też za chwilę. To wypust polski, dla polskojęzycznych fanów nosideł. Są jeszcze europejskie i amerykańskie, można na nich próbować szczęścia, choć i ceny są wyższe i konkurencja nie śpi.

Przemysł WC

Fanki WC twierdzą że chustowe nosidła są miękkie i lepiej się układają. Że z wiekiem, niczym dobre chusty i wina, szlachetnieją, miękną, i zamiast się zużywać stają się coraz ładniejsze.

Antyfanki twierdzą że to wszystko marketing i mała ilość wyprodukowanych sztuk w limitowanych edycjach tylko napędza rynek.

Prawda, zapewne, leży gdzieś pośrodku. Ale o tym że rynek w rzeczywistości jest przekonuje mnie nieustannie członkowstwo w amerykańskiej grupie fejsbukowej B/S/T (Buy/Sell/Trade czyli Kup/Sprzedaj/Zamień się). Wbrew logice i prawom marketingu internetowego znanego użytkownikom allegro czy innych ebayów głównie ta ostatnia opcja wchodzi w grę. Mało kto chce sprzedawać unikalne nosidło a jeśli chce – cena jest równie unikalna i nieraz przewyższa cenę rynkową. Bywa że i dwukrotnie przewyższa. Albo jeszcze bardziej. Dużo osób zwyczajnie się wymienia bo na przykład tak jak ja dość przypadkowo udało im się ‘złapać’ jakiś wzór na ‘wypuście’ a to nie do końca to co chciały (choć mój wzór jest w moim odczuciu przepiękny – TM mniej, ale nie można mieć wszystkiego – i póki co wymieniać go nie mam zamiaru), albo zwyczajnie znudził im się wzór posiadany i chcą wymienić się na jakiś inny. Przy okazji uczymy się nowych akronimów (FTO/TSO/FSOT – For Trade Only/For Sell Only, For Sell or Trade czyli odpowiednio Tylko na sprzedaż/tylko do wymiany/Na wymianę lub do sprzedania; BNWT – Brand New With Tags oznaczające Tulę Nówkę Sztukę z karteluszkami kartonowymi ciągle dyndającymi u jej boku) i oglądamy wzory nigdy przez nas nie widziane. Dodajmy że WC są szyte z chust zarówno marki Tula (tak, bo Tula to nie tylko nosidełka ale i chusty, chusty kółkowe i – ostatnio – torby) jak i innych marek – jak na przykład Girasol (te piękne tęczowe wzory, na pewno kojarzycie, nawet jeśli podobnie jak mnie chustowy szał Was ominął) i innych. Im mniej dostępne tym bardziej zawrotne ceny osiągają. Życie.

 

11156267_373200536205610_635825556487270636_n

Wypustowy Splendor Blossom. Uwielbiam ten wzór i te kolory, sto procent mnie we mnie! Problem polega na tym że to Toddler (patrz dwa akapity niżej: Rozmiar) więc musi poczekać do następnego lata…

 

 Akcesoria

Bo to że Tule są różnorodne i piękne już wiemy. Że co chwila zmieniają wzory, że szaleją z nowymi kolekcjami kilka razy w roku – też. Ale dla niektórych mam to nie wszystko. Tula musi być JESZCZE bardziej spersonalizowana. I tu pojawiają się akcesoria – do canvasów szyte z tych samych materiałów co materiał ze wzorem albo do WC – z chust. I mamy tak zwane mamlaki, czyli osłonki na pasy w tej części w której łączą się z panelem, bo dużo dzieciaków ponoć lubi sobie tą część, jak sama nazwa wskazuje, wymamlać (albo popodgryzać – nie wiem do końca bo Mill to ominęło, szczęśliwie), fikuśne kapturki zamiast standardowych, pasujące wzorowo buciki, uchwyty na smoczki, czapki plażowe i inne cuda wianki. Wartość Tuli rośnie wprost proporcjonalnie do liczby ‘customised’ akcesoriów, czyli jakby akcesoriów na miarę.

 

Tula2

Przykładowe akcesoria z fejsbookowej grupy B/S/T

 

Rozmiar

A, i jakby Wam jeszcze nie było mało tej różnorodności to dodam że każdy wzór występuje dodatkowo w dwóch rozmiarach – standard i toddler. Standard nadaje się dla dziecka które samodzielnie siedzi i osiąga wagę około 7 kilogramów aż po malucha dwudziestokilowego plus minus, czyli już nie takiego malucha. Jednak waga to nie wszystko (złota myśl matki która powinna być na diecie a nie jest). Liczy się też wzrost (złota myśl na bis matki której wzrostowo bliżej do Toma Cruisa niż Naomi Campbell). Dziecko ma mieć panel takiej długości żeby nogi wystawały od kolanka do kolanka. Jak pół uda wystaje to już nie bardzo. Zresztą – o rozmiarach, wkładaniu, wykładaniu i przypasowywaniu ogólnym będzie w kolejnych częściach bardziej szczegółowo. Póki co wiedzcie tylko że jak pół uda noszonego dziecka wystaje to już się nadaje do Toddlera, czyli dziecka od 11 do 22 kilogramów. Ale znacznie wyższego i długonoższego. A potem… A potem to już dziecko zdaje się do szkoły idzie i do Tulenia się nie nadaje. Ups.

 Wkładka dla niemowlaka

Rzekomo umożliwia noszenie dzieci już od 3,5 kilo. Wiem, bo jak pisałam we wstępie… nosiłam. Ale, nie idźcie tą drogą! Więcej o tym dlaczego nie w kolejnych częściach.

IMG_1698_large_largeZdjęcie ze strony producenta

 

Uff.. Wiem że Tule to temat-rzeka. Że nigdy się nie kończy. Tak jak ten post. Najwytrwalszym gratuluję do końca (i pomyślcie tylko co by było gdybym, tak jak miałam w oryginale w zamyśle – WSZYSTKO co jest do powiedzenia o Tulach wpakowała do jednego posta? WordPress by chyba nie wytrzymał). Dajcie znać w komentarzach proszę co myślicie, czy takie posty w ogóle Was interesują czy nie, i jakie jeszcze kwestie warto by było poruszyć w kolejnych postach z tej serii (bo chyba seria będzie!)

 

Ściskamy tuląco,

z&m


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

16 komentarzy do “M14 Tula: poradnik dla początkujących. Część I: rodzaje Tul.

  • Ania

    Wspaniały wpis, bardzo zrozumiałe wytłumaczyłaś różnice między tulami , jestem wdzięczna za to ☺ gdzie mogę przeczytać kolejną część? Pozdrawiam serdecznie

  • AgaMu

    O matko, nie wiedziałam, że tego jest aż tyle. Zuzia dzięki za tego bloga, powoli zaczynam ogarniać (a raczej oswajać) skomplikowany temat jakim są dzieci i te wszystkie ustrojstwa, które im towarzyszą.

  • Natalia

    O jaaa! Kiedy przeczytałam, że to będzie dopiero pierwsza część wpisów o Tuli, pomyślałam- ile można o niej pisać? No przecież temat chyba idzie wyczerpać w jednym poście… No i po raz kolejny byłam w błędzie! W życiu nie wiedziałam, że jest tyle jej rodzajów!!! I nie słyszałam o tych szytych z chusty! Mamy Tule, co prawda nosimy się już baaardzo sporadycznie, ale nie żałuję żadnej złotówki wydanej na nią, bo jest wspaniała! Więc jestem też mega ciekawa jaka jest w użytkowaniu faktycznie ta „chustowa extra wersja” 🙂 No i pokłony Zuziu, że tak profesjonalnie podeszłaś do tematu, na pewno dużo czasu Cię to kosztowało! Brawo! 🙂

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Bardzo Ci dziękuję za fantastyczny, uskrzydlający komentarz! Zdecydowanie się dzięki niemu uśmiechnęłam i chce mi się pisać kolejne części – bardzo, bardzo mi miło! O użytkowaniu ‘chustowej lux wersji’ jeszcze nic nie mogę powiedzieć bo Mill jest do niej zwyczajnie za malutka więc jej na razie nie użytkuję, czeka aż dorośnie. Wydaje mi się że podobnie jak chusty same w sobie Tule chustowe też trzeba ‘złamać’ żeby nabrały miękkości, materiał jest rzeczywiście inny – ale czy i na ile lepszy nie mogę powiedzieć bo zwyczajnie jeszcze nie wiem:)

  • Mama Skarba

    O rajusiu! Dziękuję Ci za ten post!
    Co prawda do grupy facebook-owej należę, bo chcę nosić,ale nie wszystko wiedziałam.
    Mój Synek urodzi się za około miesiąc, a ja już nie mogę się doczekać aż będę mogła kupić Tulę i w niej go tulić. Do póki nie dołączyłam do grupy na fb to myślałam, że takiego maluszka z wkładką nosic można, ale że bardzo się myliłam…to czekam na narodziny i samodzielne siadanie synka;)

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Mamo Skarba – to ja Ci dziękuję za ten komentarz – sprawił, że poczułam, że to co piszę ma mega sens. Szczerze mówiąc chciałabym sama przeczytać żeby nie nosić we wkładce dla niemowlaka zanim niej nosiłam… Więc choćbyś Ty jedna miała tego błędu nie popełniać dlatego że ja popełniłam ten tekst – to warto było nad nim ślęczeć  Aaaaa, czekaj, wróć – Ty to odkryłaś już w grupie fb – też dobrze! Grupę też można reklamować (choć nieprzychylność jeśli chodzi o wkładkę dla niemowlaka wedle nowego regulaminu nie jest mile widziana) bo jest fantastyczna, ciepła i zawiera odpowiedzi na chyba wszystkie dręczące nas tulo-pytania. A Tobie życzę spokojnego, dobrego porodu i radochy z synka. A usiądzie zanim się nie obejrzysz. To tak mija! Buźka!

  • radoSHE

    Wow, Zuza! Świetny artykuł! Myślałam, że tulach wiem prawie wszystko, a nie wiedziałam prawie nic. Powiedz mi, faktycznie WC bardziej wygodne i komfortowe w użytkowaniu, czy jeszcze nie miałaś okazji sprawdzić na tyle? Wzór piękny i bardzo do Was pasuje:) Czekam na dalsze części! A może jakiś wywiadzik z twórczynią marki?;) Stworzyć i rozkręcić biznes, w którym obecnie jest pewnie w czołówce światowych producentów ergonomików, no wow! Pozdrawiam!

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Wow Aga! Dzięki za komplementy! WC nie miałam okazji jeszcze sprawdzić, byłam na jednym spacerze i tyle, Mill ma zdecydowanie za krótke nóżki do toddlera jeszcze, więc WC leży i pięknie wygląda i czeka na lepsze czasy. Wywiad z twórczynią marki jest super pomysłem, może się uda… Wpisuję na moją listę TO DO 🙂 Buziak!

  • Magda

    Szacun za ogarnięcie i kompleksowość opracowania. Jako że ja nietulowa, to nie zdawałam sobie sprawy, że to takie samo świrstwo jak z chustami. I że tyle tych rodzajów jest (rysunek poglądowy od producenta = zabawa w znajdź różnice hehe siedzę i analizuję).
    PS nietulowa jestem z powodów brzuchowych i kasowych, ale jak się one skończą, to bym spróbowała. To wtedy na pewno tu wrócę.

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Dzięki Magdo za komplementy! Tule to niestety świństwo, które liczyłam na to że mnie ominie (i pewnie gdyby nie to że zgubiłam moją ukochaną Tulkę nie do dostania to na pewno by mnie ominęło). Ale skoro już przepadałam… To mogę się podzielić tym co wiem, nie? Rysunek od producenta jest PRAWIE idealny 🙂
      PS Powód kasowy rozumiem doskonale, brzuchowy też, choć podobnie do chusty na plecach chyba i Tulę dało by się zamontować, hmmmm… Nie wiem, ale się dowiem 🙂

  • Mama Pana Adama

    Tula to nasz must have a jakże!! gdybym miała z całej wyprawkowej listy wybrać jedną rzecz to byłaby właśnie ona:) Też nosiliśmy małego wcześniej bo motanie mnie przerażało… co prawda nie od urodzenia, ale mniej więcej gdy skończył 4 miesiące. Ale tak wiem – to nie wymówka:) następnym razem obiecałam sobie nauczyć się motać. Tyle rodzajów Tul!!! zakochać się można! chociaż miłością bezgraniczną wielbię mój Spotted Love to ten wasz toddlerowy jest boski!!

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Tak, tak, dokładnie to samo mówimy z TM – gdybyśmy mieli z całej wyprawkowej listy wybrać jedną rzecz to byłaby właśnie Tula. Bez dyskusji i wahań. Ja Mill też nie musiłam od urodzenia (bo kiedy się urodziła miała 2,7 a nie 3,5kg), ale 11 maja, czyli jak miała jakieś 6 tygodni, była w nosidle pierwszy raz (o czym 11 maja w tym roku szanownie przypomniał mi fejsbuk) – zdecydowanie za wcześnie! Spotted Love jest super, a i ten nasz toddlerowy wzór rzeczywiście jest boski, zgadzam się 🙂