M2 Tula tuli 29


Najpierw widziałam je u Hubisiowej Mamy.

Byłam jeszcze w ciąży, zakochałam się w nim, powiedziałam o nim Towarzyszowi Mężowi, stwierdziliśmy że dodajemy do łiszlisty i rzeczy do możliwego szarpnięcia się na kiedy M. będzie już z nami (co wydawało nam się baaaardzo odległym wtedy momentem) i… zapomniałam o nim.

Później u Ruby Soho zobaczyłam je znów. I miłość odżyła.

Musiałam je mieć.

Nosidełko Tula. Z nosidełkami, jak wszyscy wiemy, różnie bywa. Dużo z nich jest po prostu, wbrew opioniom producentów, po prostu niezdrowych. Wiszenie dziecka przodem do świata z pomasakrowanym kręgosłupem – nie dziękuję.  Tula ma jednak świetne opinie, jest nosidłem miękkim, a więc podobnie jak chusta pozwalającym się dziecku układać fizjologicznie-żabkowo i kręgosłupowo-przyjaźnie, a nad chustą mającym tą przewagę, że założyć to łatwo i dziecko w to włożyć też bezproblemowo się da. I tak, wiem, że chusta to dla wielu z Was nie problem, że praktyka czyni mistrza i tak dalej, ale… Milly średnio lubi chustę. Wiązać wiążę, ale potrzebuję asysty Towarzysza Męża do wkładania i wykładania Milly a i ona nie za bardzo lubi się chustować (choć łudzę się że jeszcze ją przekonam). Przed zakupem Tuli powstrzymywała mnie właściwie tylko dość zawrotna cena (420PLN nosidełko 7-20kg  + 59PLN wkładka dla niemowlaka 3.5 – 7 kg) i brak dostępności wzoru który sobie wymarzyłam (Ukulele).

Po chrzcinach okazało się że nasi hojni goście oprócz mnóstwa fantastycznych prezentów (hmmm… o tym może też będzie post) podarowali nam dość gotówki żeby córce nosidełko zakupić. Znalazłam też wymarzony wzór na stronie mamazen.pl, w takich samych cenach jak na stronie producenta i z ‚moim’ wzorem dostępnym. Kontakt ze sklepem fantastyczny i ogólnie bardzo polecam (niesponsorowanie, niestety). Poszło!

Przesyłka przyszła paczkomatem i ekspresowo. Urządzenie okazało się proste w obsłudze, umiem zainstalować i zdemontować je sama, nawet w samochodzie (choć z pomocą Towarzysza Męża łatwiej i sprawniej). Milly pokochała ustrojstwo od pierwszego użycia. Połaziłyśmy po domu a ona obserwowała dopóki się nie znudziła i usnęła. Później Tula miała debiut na mieście, kiedy byliśmy złożyć podanie o dowód dla M. Zdecydowanie bardziej mobilne niż wózek a i po rozkopanym centrum miasta nie trzeba się z wózkiem właśnie tarabanić. Idealnie! M. włożona w Tulę na dzień dobry zasnęła i przespała cały urzędniczy ambaras. Ba, po drodze wstąpiliśmy jeszcze z TM do informacji turystycznej, M. spała dalej. I obudziła się dopiero z Tuli wyciągnięta, chyba w celu protestu. No ale w samochodzie w nosidełku przewozić nie wolno, więc musiała się córeczka pogodzić z faktem podróży w foteliku. Sorry Winnetou!

Później byłyśmy jeszcze na krótkim spacerze dookoła bloku i na szybkich zakupach po chleb. Milly za każdym razem ukontentowana wielce, ja również, że zakup taki fajny…

Aż tu pisze do mnie Ruby czy widziałam jaka rozgorzała dyskusja pod jej zdjęciem a propos tego jaką to krzywdę robi dziecięcym kręgosłupom że niby wkładka dla niemowlęcia w Tuli.

Kręgosłupowi Milly nie chcę krzywdy zrobić, jasna rzecz, więc ciągle dumam co z tym noszeniem zrobić. Dziecko uwielbia, ale jak ja to jakoś nieodwracalnie krzywi to może jednak poczekać aż będzie miała te 7 kilo (biorąc pod uwagę że już ma 4.340 i ciągle tyje w zastraszającym tempie to nie powinniśmy do tych siedniu za długo czekać) i zostaną tylko nosidełkowe ochy i achy (oczywiście nie u chustowych ortodoksów), sama nie wiem co myśleć i czy wierzyć wszelkim Tulo-krytykującym chusto-maniakom. Nie żebym miała coś do chustomaniaków.

Macie jakieś doświadczenia z urządzeniami tego typu? I jak Wasze dzieci, lubiły się nosić w nosidełkach? A może sprawdziły się u Was chusty?

Pozdrawiamy ciepło,
z&m

PS. Post o Tuli u Hubisiowej Mamy tu a u Ruby Soho zdjęcia i arcyciekawa dyskusja pod postem tu

Wzór an który się uparłam, ale w sumie wszystkie są pięęęękne. Obrazek z etsy.com, a dokąłdnie stąd
No takie chciałam nosidełko właśnie no!
(zdjęcie stąd)
Premiera Tuli na mieście
I domo-ogarnianie w Tuli też jest spoko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

29 komentarzy do “M2 Tula tuli

    • mama silesia

      śliczna ta Wasza Tula! 🙂 Ja w sumie to nie mogę doradzić, bo nie nosiliśmy ani w chuście ani w żadnym nosidle. Szczerze, to ja bym trochę poczekała, ale ciut przewrażliwona jestem, bo sama mam krzywy kręgosłup…w sumie to chyba najlepiej lekarza się zapytać 🙂

  • G.

    Mi też się marzy Tula 🙂 Ale jednak wolę trochę poczekać. Nie zagłębiałam się w temat, ale wydaje mi się, że to chodzi o to, że dziecko do takiego nosidła musi już stabilnie siedzieć, bo inaczej może mu się kręgosłup pokrzywić. Jeśli jest za małe, to kręgosłup układa się w taką „harmonijkę” i może to zaburzać proces kostnienia. To samo powiedziała mi położna na temat trzymania dziecka na ramieniu, żeby za długo ono nie trwało. Dlatego ja wolę poczekać 🙂

  • kejt

    Ja chyba jednak będę walczyć z chustą, za długo czekać na noszenie w nosidle i za wiele wątpliwości z tą wagą, głową, kręgosłupem- choć przyznaję, że jest piękne. Myślę, że chusta to będzie ciężka kwestia, ale trzeba nabrać wprawy- jak ze wszystkim.

  • Dorota

    Ja chustowałam trochę na początku, ale nie było to dla mnie wygodne, plus nie umiałam dobrze dociągnąć chusty i mi się dziecko rolowało. Tulę chciałam, ale finanse nie pozwoliły, zdecydowałam się na womar eco design i jestem zadowolona. Zaczęłam nosić jak mały miał 4 miesiące i trzymał już dobrze głowę (kilogramy nie były dla mnie wyznacznikiem tylko właśnie ta głowa, choć czytałam opinie, że można dopiero jak samo siedzi – no moje ma 10 miesięcy i nie siedzi…). Nie noszę długo, tyle co do przedszkola i z powrotem (ok. 30-40 min), 2 tyg temu po raz pierwszy poszliśmy na dłuższy spacer do lasu z nosidłem, ale wtedy to już sobie mąż dźwigał dzidzia 🙂

    • Dorota

      Powoli wchodzi w wiek, kiedy takie „uwiązanie” go denerwuje (w wózku jednak może fikać więcej) ale generalnie nie marudzi. Jak był młodszy, często usypiał w nosidle, ostatnio głównie rozpracowuje zamek w mojej kurtce 🙂

  • Wioletta G.

    Ja doświadczeń z nosidełkami nie mam, więc nie wiem od kiedy się w tym nosi dziecko, my się chustowaliśmy, najpierw w elastyku, a potem chwilę w tkanej. Później Młody już nie chciał 🙂

    • Wioletta G.

      Na początek polecam elastyczną, jest wygodniejsza i bardziej dostosowuje się do dziecka i matki. Lepiej ją dociagnąc itp. Tkana to tak na późniejszy wiek czyli od 5-6 miesiąca.
      Być może Milly jest po prostu nie wygodnie w tkanej 🙂 spróbujcie elastyczną może Wam podpasuje 🙂

  • Dominika Zdrojewska

    Piękna tula ! Cena też piękna ! Czemu to aż tyle kosztuje ?
    Ja nie mam doświadczeń ani chustowych ani nosidełkowych, tzn w nosidle miałam Małgosię 2 razy, mój kręgosłup wysiadł a nie ważyła jeszcze 7 kilo, może nawet nie 6. Ja po prostu mam skoliozę, krzywe biodro i krzywe łopatki, czyli chodząca katastrofa. Dlatego też takie opłakane skutki w moim kośćcu po ćwiczeniach z panią Ch. tzn.. ona na pewno wzmacniała te mięśnie które tego potrzebują i to tak bolało, bo porównując zdjęcia sprzed ćw i po ćw to się wyprostowałam ! ( teraz pewnie znowu się skrzywiłam ) ale dobra.. bo odbiegam od tematu 😀 Wracając.. może po prostu porozmawiaj o tym z pediatrą albo jakimś fizjoterapeutą, myślę że to byłaby najrzetelniejsza wiedza. 🙂

    Milly Ty kruszyno ! Rośniesz jak na drożdżach !
    Ściskam Was dziewczyny !

    • Zuzi Clowes

      No właśnie – czemu to aż tyle kosztuje!?!?!?!? Sama chciałabym wiedzieć :/

      Mnie noszenie na razie nie robi krzywdy, no ale na razie to malizna jest… Ja się w ogóle spodziewalam tragedii z kręgosłupem w ciąży i masakry nad masakrami, a było ok.

      Zapytam moich znajomych fizjoterapeutów i pediatry, dobra rada to jest!

      Odściskujemy! x

  • Ruby Soho

    My też dalej nie wiemy co robić, Kropka lubi swoją Tulę, ale od czasu ‚afery vamos-a-la-play’owej’ nie była noszona.
    Trochę nie rozumiem dlaczego z jednej strony radzą mi by poczekać z pół roku z tą tulą (do 9 miesięcy??) a jednocześnie przekonują „że przez pierwsze 3 miesiące można nosić tylko w chuście”, okej: Kropka skończyła właśnie 3 miesiące. No to.. w czym jeszcze można ją nosić w międzyczasie, między 3 a 9 miesiącem? no bo w takim razie po ukończeniu 3 ms. chyba w nosidle już można (z wkładką of kors..) chyba, że czekamy do 7 kilo, ehhhh.. już sama nie wiem, a niezależny ekspert nie ortodoksyjny jakoś nie chce się znaleźć..

  • Asja

    Ja również przymierzam się do kupna tego nosidła, ewentualnie uszyję u Pathi – to znalazłam na forum. Waga nas już puszcza, ale my pewnie też zdecydujemy się po chrzcinach 😉 a wtedy mam nadzieję Zosiak będzie targać się już do siedzenia 🙂

  • Instytut Doświadczeń

    Mam wrażenie, ze większą krzywdę zrobiłam Poli upychajac ja pewnego dnia w za małe śpiochy niż nosząc dziecko w nosidle. Zależy też ile nosisz. U nas max na wyjęcie prania z pralki i rozwieszenie bo panienka nie lubi.

    Tak jak piszesz- może poczekaj do 7 kilo? Albo do momentu jak sama będzie główkę trzymać.