M6/Y2 2017 Mam plan! 3


20170102_112139

DSC_0309

DSC_0311

Co roku nie mogę oprzeć się pokusie planowania na przełomie roku. Uwielbiam czyste karty, nowe początki, tabuly rtasy i wizje nowej, lepszej mnie o tej samej porze w kolejnym roku. No nic nie poradzę, tak mam.

Choć mówiąc szczerze… W tym roku mam trochę problem.

Primo: mam dwójkę małych dzieci. Nie mówię że się planować nie da, bo się da, ale z poprawką na to że plany mogą wziąć w łeb. Z szansami tak fifty-fifty. Niemowlę ząbkuje, starszak choruje (tfu tfu i odpukać w niemawlowane) – i już, po planach. Przynajmniej w takim codziennym wymiarze. Tym samym olałam planowanie rzeczy małcyh typu: będę medytować godzinę dziennie a kolejną uczyć się bengalskiego i uprawiać jogę. Cóż, nie ten czas, nie to miejsce. Może kiedyś. W okolicy 2027. Albo nawet 37.

DSC_0306

DSC_0289

DSC_0313

Secundo: małe przyjemności trzymają mnie przy życiu. To dziesięć minut na książkę, kawę i ciasto (bez sensu kawa bez ciasta) sprawia, że biorę głęboki oddech i dalej zaiwaniam z dzieciakami i domem. Znowu te klocki na podłodze, góra z piżamy na sofie, dół w okolicach kosza na pranie, ale nie w koszu na pranie. Taca ze znalezionej pod choinką kuchenki (napiszę o niej!) na stole, kawałki drewnianej pizzy pod nim. Piasek i sól przy wózku i butach przy drzwiach, zmywarka do rozładowania. Co ja Wam będę pisać – codzienność. Starszak do przedszkola, z przedszkola, wszędzie z nielekkim niemowlęciem, bo przecież nie zostawię nielekkiego niemowlęcia samego w domu. Bardziej dlatego że jest niemowlęciem niż dlatego że nielekkim. Killing two birds with one stone, jak mawiają Angole, bo Mill odwieziona gdzie ma a matka czyli ja przy okazji ćwiczy biceps. Pyk pyk pyk, biegniemy po schodach i dajesz z tą prawie trzylatką za rękę, z nielekkim niemowlęciem w drugiej, małym plecakiem z Wszystkimi Niezbędnymi Rzeczami Prawie Trzylatki (sporo ich, jasny gwint) przewieszonym przez ramię obok mojej torebki, czapki i szalika których prawie-trzylatka odmawia zakładania, ale mogą sie przydać gdyby wychodzili na dwór, wszak alarmy smogowe nieco przycichły. Chudnę zdaje się od samego pisania o tym, bo z pewnością nie od genialnego sernika Matki Polki, którego zeżarłam sama trzy kawałki, mimo tego że naprawdę planowałam podzielić się z Towarzyszem Mężem i Milenką. Z Różą się dzielę chcąc-nie chcąc – końca karmienia na horyzoncie nie widać i w sumie to dobrze, bo karmienie wymaga żebym na chwilę usiadła względnie się położyła i wzięła oddech między tym wiecznym zamotleniem domowo-dziecięcym. Bo ciągle jest coś do roboty.

20170102_112803

20170102_112148

DSC_0288

Tym samym planuję właśnie tak trochę zwalniać. Bez wyrzutów sumienia. Doceniać czas, który jest teraz, który pędzi w szalonym tempie, a wiem, że kiedy skończy się mój rzekomy urlop (po raz kolejny – ha ha – to idealne miejsce na owiany legendą SARCASM SIGN) macierzyński – czas przyspieszy jeszcze bardziej. Planuję uprawiać domowość i rodzicielstwo bez zajechania. Coś robić, żeby nam się żyło dobrze i miło, pamiętając też o tym, żeby mnie się żyło dobrze i miło, nawet jeśli oznacza to porzucenie potomstwa i ojca dzieciom na kilka godzin w miesiącu w celu odświeżenia głowy.

Nie planuję osiągania szalonych wyników sportowych – bez ciśnienia. Jeszcze będzie sposobność. Pewnie wrócę do biegania na wiosnę – bo lubię i bo to sprawia że lepiej się czuje fizycznie i psychicznie, ale nie będę ćwiczyć z Chodakowską póki co o dzikich porach nocnych kiedy wszyscy śpią. No nie.

Śledzę kilka fit profili na instagramie, czytam o tym że albo ma się wyniki albo wymówki, oglądam te zielone koktajle z jarmużu i połówki gruszek na drugie śniadanie – i kiwam głową, ale zupełnie do tego nie aspiruję. Chwilowo życie z szejkami białkowymi wydaje mi się wyjątkowo smutne. Wolę moje ciasta, moje kawy i moje boczki (nie za wielkie, na szczęście, bo to karmienie i ten codzienny workout z dziećmi robią swoje) – ale nie mówię, że tak będzie zawsze. Może jak trochę odtajam macierzyńsko znów zamarzę o sześciopaku czy innym wyglądowym – WOW, ale póki co mi to zupełnie zwisa (uściślijmy – nie żebym kiedykolwiek miała sześciopak, natomiast marzenia o nim w moich corodznych noworocznych postawnowieniach zawsze gdzieś tam się przewijały).

Tertio: Książki czytam, chciałabym przczytać 52 również w tym roku, dzięki audiobookom widzę taką możliwość (ogarnianie domu przy dźwiękach Jane Austin jest znacznie przyjemniejsze niż bez).

Podróżniczo nie chcę się spinać. Właśnie wróciliśmy z dwutygodniowego wyjazdu do Anglii, i szczerze mówiąc, ja, wielka orędowniczka podróżowania z dziećmi, mam ochotę zaszyć sie w naszym domu i nie wychodzić z niego do wiosny… Także ten… Ale plany podróżnicze mamy. Dosyć spore. Jak je dogram do końca to Wam powiem jakie, ale nie chcę zapeszać zwłaszcza że największym planem na 2017 jest…

… nieuchronna decyzja o przeprowadzce.

Czekamy na PITy roczne po czym dołączamy do grona prawdziwie dorosłych: ślubujemy bankowi miłość, wierność i terminowość na najbliższe 30 lat (o ile bank na to pójdzie, jasna rzecz) i działamy. Niechętnie, ale najwyższa pora.

Także ten…

To będzie kolejny intensywny rok. Trzymajcie za nas kciuki!

DSC_0308

20170102_112142

DSC_0320

Ściskamy,

Z&M&R

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

3 komentarzy do “M6/Y2 2017 Mam plan!

  • Indicativus.

    Jejku jak mi po drodze z tym co piszesz! Też mi takie smutne wydają się te białkowe napoje i cross fity. Po głowie plącze mi się okołoliteracki motyw: w skrócie chodziło o to, że te wszystkie ćwiczenia, zdrowe jedzenie, sześciopaki i kult ciała to odpędzanie strachu przed śmiercią, przed końcem i przed czasem. Skazane na porażkę i dlatego takie smutne.
    No i też planujemy przeprowadzkę w 2017! I też ogarniam słuchając audiobooków 😀

  • Marta i Julia

    Czyżby zmiana mieszkania na większe?? U mnie Julcia cały czas choruje ale pomimo tego nie rezygnuje z przedszkola po prostu ma czasami 2 tygodniowe przerwy żeby wyzdrowieć:P Oj ta Chodakowska- zawsze mówie ze bede ćwiczyc ale sama z dzieckiem nie wyrabiam 🙂 fajnie wiedziec ze masz juz instagram- już cie znalazłam. A tak w ogóle to fajnie że wróciłas do blogowania 🙂

    • Zuzi
      Zuzi Autor wpisu

      Dzięki. Staram się 🙂

      Mieszkaniowo coś większego jest nam potrzebne, to na pewno. Albo chociaż coś, gdzie dzieci będą miały swój kąt. Ale plany są takl mało zaawansowane że nawet nie mam o czym pisać póki co. A ćwiczenia… Cóż… Może na wiosnę 🙂 Fajnie że dalej nas czytacie :* Dzięki!