M7 Bebetto Luca: spacerówka – renenzja wstępna 10


Chciałam poużywać trochę tej ‚Bebetki’ (bo tak o niej mówię, a jak) zanim o niej napiszę więcej, a teraz, po jakimś 1,5 miesiąca codziennego używania, machnę dla Was recenzję wstępną. Jakoś na wiosnę machnę ogólną (gondolkowo-spacerówkową) recenzję wózka jako całości, będzie wtedy po roku używania we wszystkich porach roku i będę wiedziała bardziej konkretnie co i jak.

Mill wylądowała w spacerówce w okolicy 5 miesiąca życia, kiedy przeżywała absolutne apogeum buntu wózka (nie będę w gondoli i koniec, weź mnie do Tuliiii) – jako że nie umiała jeszcze sama siedzieć (dalej nie umie, ale coraz bardziej się za to zabiera i posadzona siedzi bezproblemowo) spacerówka jest głównie w użyciu półleżącym bądź leżącym na płasko. Siedzenia stricte jeszcze córeczka nie praktykuje, o kręgosłup dba i planuje nie wdawać się w wiecznie zgarbioną mamę (tak się łudzę, przynajmniej).

Cóż… Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia (spacerówka w sensie, nie mama, bo mama, wiadomo, była). Pierwsze spostrzeżenie – maaaaała jest! Wydawało mi się że w gondoli dzidziuś ma zwyczajnie więcej miejsca. Ale podkreślam, wydawało mi się, bo teraz wcale mi się nie wydaje żeby jej było wybitnie ciasno. Poza tym wydawała mi się fajna przewiewna na lato aż do momentu kiedy Olga uświadomiła mi, że zwyczajnie brakuje mi jeszcze paska materiału między budą a siedzeniem (upsi daisy, został w piwnicy). Jeszcze poza tym buda wydawała mi się nieco krzywa… Wróć, nie wydawała mi się, jest lekko krzywa, ale tak się przyzwyczaiłam, że już tego nie zauważam. Zalet wózek ma też co nie miara – łatwo się składa, możliwość montażu przodem i tyłem, no i wizualnie mimo wszystko całkiem jest fajny (choć podoba mi się chyba mniej iż gondola, za to po tuningu z Lela Blanc zyskuje, nie ma to tamto). Ale jako że łatwiej się czyta listy oto moja bardzo subiektywna lista wad i zalet bebetkowej spacerówki. Enjoy!

Na tak:

materiał zewnętrzny – niebrudzący się, plamołatwo-schodzący i z dodatkowym filtrem SPF 50 wmontowanym w budę
– ogromna buda świetnie chroniąca przed słońcem (żadne parasolki i inne ustrojstwa nie są już potrzebne). To zdecydowanie zaleta nad zaletami, uwielbiam ją!
wywietrznik z tyłu budy na ciepłe, choć raczej nie bardzo słoneczne dni
– łatwość montażu
– możliwość montażu siedziska przodem do mamy i przodem do świata
– składany podnóżek (który nam póki co przydaje się przy przewożeniu w samochodzie i przechowywaniu wózka w pomieszczeniu gospodarczym w domu, a pomieszczenie to rozmiarami nie grzeszy i dzięki składanemu podnóżkowi po prostu się tam mieści)
– kilka opcji ustawienia oparcia – w pozycji leżącej na płasko, półleżącej, bardziej siedzącej i zupełnie siedzącej, i to jedną ręką
akcesoria do wózka – w tym torba, śpiworek do przykrycia nóg, ochraniacze na pasy i wkładka do wózka (do której mam jednak zastrzeżenia, ale o tym zaraz), ochraniacz na kawę, moskitiera i folia przeciwdeszczowa – w cenie wózka*
– wielkie, wygodne pompowane koła*
– pojemny i zamykany koszyk na zakupy*
– możliwość wyboru koloru stelażu (biały, srebrny, czarny)*

*poza wkładką do wózka, śpiworkiem i ochraniaczami na pasy, wszystkie punkty oznaczone gwiazdką można odnieść też do gondoli

Na nie:

 

materiał wewnętrzny – no jest wkładka do wózka, owszem, ale jest wykonana z tego samego materiału co reszta wózka. Czyli sztucznego, świetnego na materiał zewnętrzny, ale na coś, co ma dotykać dziecka bezpośrednio jednak nie bardzo. Niezbyt pupo-przyjaźnie, zwłaszcza latem. Ja problem rozwiązałam osobną wkładką do wózka, więc to nie jest jakiś giga problem, ale jednak szału nie ma
buda jest lekko krzywa. No jest. I to nie tylko moja, więc chyba te wózki po prostu tak mają.
rozmiar. Jeśli chodzi o stelaż to jest to wielka kolubryna i ciężko ją zmieścić do samochodu, zwłaszcza trzydrzwiowego z małym bagażnikiem (a taki mam). Rozumiem jednak że coś za coś, wielkie koła to wielkie gabaryty, no. Ale część z oparciem siedziska samego w sobie wydaje się przymaława, zwłaszcza w zestawieniu z tak okrągłym dzieckiem jak moje
pasy bezpieczeństwa – wyglądają na dziadowsko wykonane i wcale nie do końca bezpieczne, ot co
wajcha do zmieniania pozycji oparcia jest łatwa w obsłudze, ale niestety lubi się czasem zacinać
– przypięte pasami czy nie, na wkładce czy nie – dziecko się lubi zsuwać, co nie jest ani fajne ani bezpieczne

Czy polecam?

 

 Wstępnie polecam. Na zimę, myślę, te koła będą idealne. Zdecydowanie lepsze niż małej parasolki, która mi się marzy, ale myślę że może mi się jeszcze marzyć do wiosny. Bebetkę lubię, nasze bebetkowe flamingi uwielbiam, Mill już AŻ TAK się wózkowo nie buntuje, choć Tula w pogotowiu zawsze być musi i basta.

* * *

Inne wózkowe wpisy:

Pierwsze wrażenia:W32 Bryka czyli dotarł wózek! 
Pierwszy spacer: M1 Spacerówka vol. 2 
Użytkowniczki Bebetto łączmy się: M2 Klub Bebetto, piknik, facet z brodą i inne cuda-wianki
Recenzja gondoli: M3 Bebetto Luca – recenzja wstępna
Tuning spacerówki: M5 Spacerówka: tuning z Lela Blanc

A Wy? Jakie macie doświadczenia z Waszymi wózkami? Polecacie coś? Odradzacie?

Pozdrowionka,
z&m

 Jeszcze letnio… Ciepło-wrześniowy spacer z cioteczką A.
 A tu już całkiem jesienny spacer z cioteczką O. I całkiem inny niemowlak (Pola), ale za to też w spacerówce Bebetto Luca
 Joł joł, jesienny smuteczek! (ten sam spacer, tylko niemowlak bardziej znajomy)

 Wózek przed tuningiem, w pełni lata, za to bez budy

 Pierwsze przymiarki spacerówkowe Mill

I na koniec – funkiel nówka, nieśmigany (widzicie tą folię na rączce? no widzicie?)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

10 komentarzy do “M7 Bebetto Luca: spacerówka – renenzja wstępna

    • Zuzi Clowes

      Jakie pałąki? Nie kumam…. Ja tą budę kocham :)))) To dla mnei zaleta nad zaletami tego wózka. Ochrania przeciwsłonecznie jak nic innego i nawet zatwardziała fanka Quinnego jaką jest Olga to przyznała na naszym ostatnim spacerze 🙂 Cena też nie jest jakaś szalona, zwłaszcza kiedy jakiś smykowy kupon rabatowy nam się trafi… Ja uważam że relacja jakości do ceny jest jak najbardziej w porzo. Pozdrawiam!

  • magda

    Kurcze mam taki sam wózek. Jednak to nie ja miałam dziecko tylko siostra. Mogę napisać, o tym wózku tyle, że nie rozumiem dlaczego właściwie niektórzy źle oceniają ten wózek. Uważam, że jest on bardzo wygodny i spełnia wszystkie wymogi, aby i mamie i dziecku podróżowało się swobodnie.

    • Zuzi Clowes

      Ja myślę że to jest kwestia bardzo indywidualna, wszystkie mamy mają inne potrzeby i oczekiwania wobec wózka. U mnie też się się sprawdza, ale rozumiem, że to nie dla wszystkich wózek jest, i tyle 🙂

  • inu

    Witam 🙂 U Serduszka zobaczyłam, że wrzuciłaś recenzję Luci i nie omieszkałam zajrzeć i przeczytać, bo w sklepie ten model dostaliśmy do porównania z naszymi faworytami. Wizualnie Laca nam się podobała, spełniała też prawie wszystkie nasze wymogi, odrzucona została głównie przez stelaż, utrudniający dojście do torby przez ten łuk (w rodzinie mają Tutka na podobnym stelażu i odradzali takie rozwiązanie, dlatego z marszu odrzucałam wszystkie takie stelaże), u Ciebie też jest to minusem?
    Pani w klepie wspomniała, że rodzice skarżą się w spacerówce na to, że pas między nóżkami wychodzi za daleko, za dużo jest miejsca, może właśnie dlatego dużo dzieci się zsuwa.

    W ogóle zauważyłam, że w tych wózkach 2w1, to zawsze ze spacerówką jest coś nie tak. Chyba już one mają to do siebie. Generalnie są one dosyć małe i chyba większość dzieci musi szybko wskoczyć na już samodzielną spacerówkę, coś typu parasolka. Jednakże zawsze jest to kwestia indywidualna, bo każde dziecię inne 🙂

    Generalnie, jak klamka zapada i zakup dokonany, to już trzeba pogodzić się ze wszystkimi minusami, które będą wychodzić. Myśmy zdecydowali się ostatecznie na Baby Design Lupo Comfort, czeka już na Małą, teraz są ochy i achy, ale zobaczymy jak to będzie w praniu, kiedy Mała już na świecie się pojawi i stanie się użytkownikiem 😉

    Pozdrawiam!

    • Zuzi Clowes

      Primo – gratuluję użytkowniczki in spe! Wszystko wyjdzie w praniu, mój wózek też budził zachwyt kiedy stał w domu i nie był użytkowany, a jak widzisz w poście parę wad się jednak znalazło… Nie mniej jednak ja go bardzo lubię wciąż i cieszę się z dokonanego wyboru. Torba z wózka nigdy nie była dla mnie priorytetem więc dojście, choćby skomplikowane (umówmy się – jak często używamy tej torby? nawet kiedy wozisz w niej codzienne zakupy to raz musisz je włożyć raz wyjąć, finito, da radę nawet ze skomplikowanym dojściem) nie stanowi żadnego problemu (a tak naprawdę wożę w tej torbie moskitierę, folię przeciwdeszczową i Tulę i używam tylko kiedy potrzebuję którejś z tych rzeczy, więc zdecydowanie odradzałabym skreślanie wózka ze względu na łukowy stelaż który rzekomo utrudnia dojście do torby). Mam nadzieję że Wasz wózek się sprawdzi!

      Pozdrawiam!

  • Anonymous

    A ja się nie zgodzę z opinią powyżej. Dla mnie wózek świetny, mojej małej jest wygodnie, matce również:) Wiadomo, że gabaryty ma, ale przecież to nie parasolka. Ja polecam :)Mama Majki.

  • Instytut Doświadczeń

    O! Moje dziecko. I recenzja z wózka na blogu sprzed kilku minut! Dejavu, słowo daję. Co tu dużo pisać. Zgadzam się z zaletami, to fakt, coś za coś – jak chce się dobrze zamortyzowany wózek to nie będzie mały. Podwozie Bebetto jest super, ale cała reszta jest moim zdaniem – do dupy. Za taką kasę wózek jest źle wykonany (spacerówka), za mały (gondola), źle wyprofilowany (w zasadzie w ogóle – spacerówka). Te pasy to pic na wodę i fotomontaż, więc NIE, NIE, NIE – nie lubię, nie polecam, nie uda mi się go opchnąć no :/ Przy siedząco-raczkującej Poli ten wózek to absolutna porażka. Mam nadzieję, że u Was będzie inaczej, bo to chyba kwestia bobsa – jak spokojnie siedzi to i na drewnianym krzesełku wytrzyma godzinkę czy dwie. Rozłożona spacerówka, jak Wasza, nawet dawała radę, ale teraz? To jakiś koszmar jest, serio!